Ta strona używa plików Cookie. Korzystając z tej strony zgadzasz się na umieszczenie tych plików na twoim urządzeniu
Podejmujcie się tylko takich działań, w które wierzycie całym sercem
Bartłomiej PostekBartłomiej Postek

Podejmujcie się tylko takich działań, w które wierzycie całym sercem

Podejmujcie się tylko takich działań, w które wierzycie całym sercem. Przeczytaj wywiad z Bartłomiejem Postkiem

 

MCH: Dziś wiele organizacji stara się pozyskiwać fundusze poprzez różne aktywności prowadzone drogą online. Powiedz, jakie możliwości ty widzisz w tej nowej rzeczywistości? Dla wielu NGO jest to zupełnie nowa dziedzina, szczególnie dla tych, które dotychczas opierały swoją działalność o granty instytucjonalne.

 

BP: Działalność online jest dobra, bo pozwala wyjść poza swoją bańkę geograficzną. Wiele organizacji jest mocno osadzonych w swojej społeczności lokalnej i to na pewno dobrze, ale trzeba pamiętać, że pandemia wymusiła działania online, a te niepostrzeżenie pozwoliły wielu NGO docierać do zupełnie nowych grup, dla których ich działalność okazała się ważna. Teraz łatwo można się przekonać, czy nasza działalność jest bliska dla kogoś w innej części kraju, czy nawet w innym regionie świata. Działając online nie mamy ograniczeń. Warto widzieć w tym potencjał do wykorzystania. 

 

MCH: Z jakich narzędzi korzystać, aby zacząć docierać do szerokiej grupy odbiorców? 

 

BP: Należy poświęcić dużo uwagi temu, jak dotrzeć do potencjalnego, nowego odbiorcy, ale też, w jaki sposób go aktywować do wsparcia naszej inicjatywy. Pamiętajmy, że to nie będzie ktoś, kto nas dobrze rozumie, bo zna problemy regionu. Dotrzemy do kogoś, kto będzie musiał nas dobrze zrozumieć i dopiero wówczas będziemy mieć szansę na pobudzenie go do działania. To musi być przemyślane. Jeśli, szczególnie na początku, zależy nam na zbudowaniu zasięgów, to - oczywiście - nic nie będzie lepsze niż media społecznościowe. Od samego początku trzeba mieć w głowie, że nie działamy po prostu w Social Media, ale budujemy społeczność zaangażowanych ludzi. Nie chodzi nam o lajki, ale o zapalenie się do naszej idei. Bardzo ważną rzeczą jest to, aby nie pozyskiwać przypadkowych ludzi, ale zadać sobie trud i spróbować zrozumieć, kto jest moją społecznością. Zadajcie sobie pytanie: czy moja społeczność ma jakieś potrzeby? Czy powinienem się do niej zwracać w konkretny sposób? Internet jest świetnym narzędziem, ale samo działanie w tej przestrzeni niekoniecznie musi oznaczać sukces. Trzeba wiedzieć, jak działać z daną grupą społeczną, a żeby to zrobić, musimy postarać się tę grupę zrozumieć. 

MCH: W jaki sposób budować taką społeczność zaangażowanych ludzi? 

 

BP: Najprostsza rzecz na początek: zidentyfikujcie grupy na Facebooku, gdzie trwają dyskusje na tematy zbliżone do waszej działalności. W tych miejscach są ludzie potencjalnie zainteresowani przecież tym, co robicie. Włączcie się aktywnie, regularnie w dyskusje toczone w tych grupach. Najpierw dołączcie do dyskusji, które już się toczą, następnie sami inicjujcie tematy, wspominając przy okazji o waszej działalności jako organizacji. W taki sposób łatwo zaczniecie budować swoją grupę przyszłych darczyńców. Wymaga to czasu, ale musimy ten aspekt sobie wkalkulować. Kiedy już będziemy rozpoznawalni w grupach i zaakceptowani w pełni przez społeczność, możemy spróbować przekierować ruch na naszą stronę internetową lub zaprosić na nasze wydarzenie na Facebooku. 

 

MCH: Jak duża musi być społeczność, żeby stała się realnym wsparciem dla NGO?

 

BP: Zdecydowanie ważniejsza jest tutaj aktywność niż liczebność grupy. Jane, że minimum to kilkaset osób, ale całe zadanie polega na tym, aby ta grupa żyła. Istnieje bardzo dużo grup, które są w uśpieniu. Śledzą dany NGO w Internecie, ale nic nie robią. Nie o to nam chodzi. Lepiej mieć mniejszą społeczność, ale chętną działać. Mogę sobie wyobrazić organizację, która bardzo dokładnie określiła swoją grupę docelową i zgromadziła wokół siebie tylko kilkadziesiąt osób, ale są to ludzie chętni aktywnie działać i taka grupa może wystarczyć do realizacji założonych celów. Nie mówmy do wszystkich! Określmy grupy docelowe i szukajmy tych ludzi w mediach społecznościowych. 

 

MCH: Chciałbym teraz zapytać o nawiązywanie współpracy z biznesem. Wyobraźmy sobie, że przychodzą do ciebie ludzie z NGO. Co muszą pokazać, aby przekonać cię do podjęcia z nimi współpracy? 

 

BP: Bardzo ważne jest dla mnie zobaczyć zaangażowanie, zapał płynący od tych ludzi. Oczywiście, istotne jest też, żeby pokazali, iż znają się na tym, co robią, ale jednak na początku liczy się energia, chęć do działania. Istotne jest również i to, aby cele oraz wartości prezentowane przez NGO były bliskie mnie osobiście albo mojej firmie. Nie wyobrażam sobie podjęcia współpracy z organizacją, z którą nie zgadzamy się na poziomie idei. Idee organizują ludzi wokół konkretnych inicjatyw. Nie można się też bać mówienia o wartościach czysto biznesowych. Dobrze jest, jeśli NGO ma pomysł na to, jak wesprzeć firmę w osiągnięciu przez nią jej celów. To pokazuje, że organizacja jest przygotowana do podjęcia współpracy i - z całą pewnością - sprawia, że biznes chętniej zechce działać. Nie bójmy się, pracując w organizacji pozarządowej, pokazywać konkretnego zwrotu z inwestycji, który firma osiągnie dzięki działaniu z nami. To jest język, który biznes rozumie. 

 

MCH: Co poza wsparciem finansowym NGO może otrzymać od biznesu? 

 

BP: Pierwszą rzeczą, na którą można liczyć to grupa zaangażowanych wolontariuszy. Dziś jest to bardzo popularne, że pracownicy włączają się w działania pomagające danym społecznościom. Obecnie firmy wręcz muszą mieć dla swoich pracowników atrakcyjne formy wolontariatu. Do tego potrzebne są organizacje pozarządowe. Nie myślmy też, że wolontariuszy możemy mieć tylko poprzez współpracę z korporacjami. Zdarza się, że mniejsze firmy równie chętnie włączą się w dobre działania inicjowane przez NGO. 

 

MCH: Porozmawiajmy chwilę o Twoich sukcesach i porażkach. Podaj przykład współpracy z NGO, która zaowocowała dobrym efektem. Chętnie posłucham, jeśli zechcesz podzielić się też przykładem projektu, który nie udał się i nauczył Cię czegoś na przyszłość. 

 

BP: Dużo mam takich przykładów. Zacznę od tego, że wiele firm w ogóle nie rozróżnia form organizacyjnych. Nie ma dla nich znaczenia, czy dana inicjatywa jest organizowana przez fundację, stowarzyszenie, czy po prostu przez osobę fizyczną, która chce coś zrobić. Wystarczy wejść na portal Zrzutka.pl, żeby zobaczyć, że wiele działań jest tam prowadzonych przez ludzi, a nie przez zarejestrowane NGO. Ja przez wiele lat, tworząc różne organizacje, uważałem, że struktura formalna jest nieodzowną wartością. Jeśli zarejestrujemy NGO, to tworzymy zespół, który jest zaangażowany i jesteśmy transparentni. Praktyka pokazuje jednak, że w większości przypadków ludzie tego nie potrzebują. Ważna jest konkretna inicjatywa, która ich porusza. 

 

MCH: A sukces? Podzielisz się udanym przedsięwzięciem? 

 

BP: Sukcesów jest przynajmniej kilka. Stowarzyszenie absolwentów uczelni, które założyłem, wspiera studentów w tym, aby jak najlepiej przygotować się do działania po zakończeniu studiów. Organizujemy cykl mentoringowy, gdzie w ciągu półtora roku studenci mają wsparcie w różnych obszarach rozwoju osobistego. W ramach tego kursu działa z nami wielu przedsiębiorców, którzy dzielą się nieodpłatnie swoim doświadczeniem z młodymi ludźmi. Jesteśmy już po czterech edycjach tego kursu i uważam to za duży sukces. Mamy wiele przykładów, że nasi kursanci z poprzednich lat  zaczęli już aktywnie działać na rynku pracy albo podjęli się budowy swojego biznesu. To cieszy, kiedy widzi się efekty swojej pracy. 

Blog zdjęcie

 

 

MCH: Twoja ostatnia myśl do nowych organizacji pozarządowych to…

 

BP: Przyjmijcie od razu perspektywę, że się nie uda. To może nie brzmi ekscytująco, ale tak do sprawy trzeba podejść. Należy określić to, nad czym mamy kontrolę i te czynniki, które są poza nią. Mając już świadomość tego, co jest w obrębie naszej mocy, zróbmy wszystko, co się da, ale pamiętajmy, że nad wieloma aspektami nie jesteśmy w stanie zapanować. Warto próbować! Chodzi o to, że po upływie lat, będziesz mógł sobie powiedzieć: podjąłem się ryzyka i zrobiłem, co mogłem. To bardzo ważne, żeby nie mieć do siebie pretensji, że coś mnie odciągnęło od danej idei. W ten sposób podtrzymuje się motywację i wyrabia się szacunek do samego siebie. Podejmujcie się tylko takich działań, w które wierzycie całym sercem! 

 

 

Bartłomiej PostekBartłomiej Postek