Ta strona używa plików Cookie. Korzystając z tej strony zgadzasz się na umieszczenie tych plików na twoim urządzeniu
Najważniejszy jest zasięg
Tomasz ChołastTomasz Chołast

Najważniejszy jest zasięg

Rozmowa z Tomaszem Chołastem, założycielem Zrzutka.pl

Z tego wywiadu dowiesz się, co to jest zasięg i dlaczego jest ci potrzebny.

MCH: Pandemia to czas, kiedy organizacje pozarządowe zyskują czy tracą? Jestem ciekaw Twojej opinii. 

 

TCH: To był okres, kiedy część organizacji zyskała, a część straciła. Straciły te, które nie zdążyły szybko dostosować się do nowej rzeczywistości, nie były „zwinne”. Kto zrozumiał, że trzeba wejść mocno w działania online, ten wygrywał. W mojej firmie bardzo to odczuliśmy. Odnotowaliśmy duży wzrost ilości akcji fundraisingowych zakładanych na naszej platformie. Zauważyliśmy też większe zainteresowanie po stronie osób chcących wspierać organizacje pozarządowe. Z rozmów z organizacjami wiem, że wiele budżetów CSR-owych zostało  w tym czasie zamkniętych. Organizacje musiały szukać innego wyjścia, a było nim działanie online zwrócone do darczyńców. Trzeba jednak zdać sobie sprawę, że nowoczesny fundraising, to szereg działań, których trzeba się nauczyć. Te organizacje, które nie miały u siebie know-how, miały trudniej z tym zwróceniem się w stronę działań online. Dziś konieczne jest uczenie się tych nowych narzędzi. Pandemia to pokazała. 

 

MCH: Chciałbym Cię dopytać o użyte przez Ciebie słowo. Powiedziałeś, że w pandemii wygrywały organizacje „zwinne”. Co oznacza dla Ciebie to określenie? 

 

TCH: Pozwól mi na porównanie sytuacji organizacji pozarządowych do ryb. Duże ryby tak, jak wielkie organizacje są majestatyczne, godne podziwu, kiedy patrzy się na nie, ale jednocześnie często są dość ociężałe. Konkurują z nimi te mniejsze ryby. One są właśnie zwinne. Żerując na tych samych terenach często są szybsze od dużych ryb. Potrafią się szybko adaptować do zmian. Wykonują szybkie ruchy. W biznesie mówimy o start-upach, że są zwinne, potrafią się szybko dostosować. Po drugiej stronie są korporacje - wielkie, ale obarczone procedurami, które przeszkadzają im działać szybko, kiedy wymaga tego sytuacja. W trzecim sektorze mamy też taką sytuację. Są duże organizacje, często skrępowane wewnętrznymi przepisami i takie małe, zwinne start-upy, czyli organizacje, które potrafią działać niskokosztowo, biegle posługujące się mediami społecznościowymi i narzędziami nowoczesnego fundraisingu. Te organizacje wiedzą, gdzie są ich odbiorcy i potrafią się do nich zwrócić poprzez taki kanał, który dociera do wybranej grupy docelowej. 

 

MCH: Jesteś specjalistą od crowdfundingu więc nie zdziwię Cię tym pytaniem. Jakie rady dałbyś początkującej organizacji, aby potrafiła skutecznie działać w tym obszarze? 

 

TCH: Ja wywodzę się ze świata Marketingu więc pierwszą, naturalną dla mnie rzeczą jest grupa docelowa. Organizacja musi określić, do kogo się zwraca, gdzie są potencjalni darczyńcy. Darczyńca musi podzielać te same wartości co NGO albo cel akcji musi być zbieżny z jego punktem widzenia. Kiedy organizacja już wie, do kogo mówi, to następnym krokiem jest podjęcie decyzji, jak będziemy się komunikować. Dziś mamy wiele możliwości, aby działać na emocje. Z łatwością wykorzystujemy przecież zdjęcia, czy materiały video. Wiedząc, kim jest nasz potencjalny darczyńca, łatwiej jest zdecydować, w jaki sposób do niego mówić, aby przekonać go do wsparcia naszego celu. Na pociechę powiem, że nasi darczyńcy są zazwyczaj bardzo podobni do nas. Muszą się tylko dowiedzieć o tym, co robimy. W organizacjach trzeba cały czas uczyć się, jak korzystać z kanałów, poprzez które komunikujemy się z naszymi społecznościami. Ważne jest też, aby już na początku znaleźć ambasadorów dla swojej organizacji, bo to oni będą dźwignią na starcie. Rozwinę trochę ten temat. Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak duże trzeba uzyskać dotarcie do grup docelowych, aby osiągnąć cel finansowy. Warto zrobić tu małe równanie. Darczyńcy w Polsce średnio przekazują na rzecz wybranej organizacji 75 zł. Jeśli weźmiemy naszą wymarzoną kwotę i podzielimy ją na 75, to otrzymamy ilość osób, które muszą wpłacić na nasz cel. Pamiętajmy jednak, że średnio tylko co pięćdziesiąta osoba wpłaci na naszą zbiórkę. To pokazuje, jak szerokie musi być to dotarcie do potencjalnych darczyńców. Organizacje muszą pamiętać, że wrzucanie postów na fanpage’a, nie zrobi tej roboty. 

Organizacje są jak ryby.

MCH: Ryzykowne pytanie do założyciela Zrzutka.pl. Co jest lepsze dla organizacji - oparcie się o taki serwis jak Zrzutka czy inwestowanie we własną stronę fundraisingową?

 

TCH: Dobrze, że zadajesz to pytanie. Gdybym ja miał własną organizację, to założyłbym też dedykowaną stronę fundraisingową. Wiem, że może strzelam sobie tym zdaniem w kolano, ale nie do końca. Organizacja na początku swojego działania nie ma czasu na tracenie energii, aby zbudować swoją platformę fundraisingową, nie mówiąc już o koniecznych do tego środkach finansowych czy wiedzy technicznej. Te organizacje, które dopiero zaczynają, mają dużo łatwiej dzięki Zrzutka.pl, bo narzędzie jest gotowe do użycia i - co ważne - ludzie mają do niego zaufanie. Posiadając jednak własną stronę, budujemy swoją tożsamość, a to jest kluczem w komunikacji. Oczywiście, Zrzutka jest dobrym rozwiązaniem też dla tych, którzy nie skupiają się bardzo na fundraisingu. Kiedy prowadzisz takie działania od czasu do czasu, nasz serwis daje ci szansę na odniesienie sukcesu. No i warto pamiętać, że Zrzutka udostępnia każdej organizacji dostęp do darczyńców. Każdy, kto nam wpłaci, zostawia email i możemy się z tymi ludźmi dalej komunikować. Mówiąc krótko, te orgazniicje, które są gotowe zainwestować pieniądze, mają wiedzę techniczną i potrzebne umiejętności, powinny inwestować we własne narzędzie, które zbuduje ich tożsamość. Wszystkich innych zapraszam na Zrzutka.pl. 

 

 

MCH: Będę dalej drążył temat Zrzutki. Powiedz coś więcej o narzędziach, które organizacja otrzymuje zaczynając z Wami działać? 

 

TCH: Mamy tego bardzo dużo, ale to nie znaczy, że jest trudno. Zrzutka daje przede wszystkim każdej organizacji bardzo łatwy start. Dokładnie w tym momencie możesz uruchomić zbiórkę i zacząć zbierać środki. To znacznie szybciej niż poprzez budowanie samodzielnego systemu. W ramach naszego narzędzia, dostajesz możliwość wspierania twojej organizacji poprzez wszystkie dostępne formy wpłat na polskim rynku - blik, karty, przelewy itp. Otrzymujesz też od nas całą stronę fundraisingową, gdzie możesz wgrać zdjęcia, video i teksty. Warto dodać, że możesz też określić nagrody dla swoich darczyńców, np. udostępniać im zdjęcia, których nikt inny nie zobaczy. Trzeba tu jeszcze wspomnieć o adresie śledzącym. Organizacja może generować ich dowolną ilość i publikować je w swoich kanałach. Dzięki adresom śledzącym dowiemy się, ile wejść czy wpłat nastąpiło z danego miejsca. Bardzo łatwo zbudujemy wiedzę o tym, gdzie jest nasz darczyńca, a gdzie go zupełnie nie ma. Zrzutkę możesz też zsynchronizować ze swoim kontem Google Analytics.  Z łatwością możesz wyświetlać swoje reklamy w Google tym ludziom, którzy wpłacili na twoją zrzutkę lub odwiedzili twoją stronę na Zrzutka.pl. Budujemy tę platformę od ośmiu lat. Organizacja dostaje całe nasze know-how zaraz po założeniu konta!

 

MCH: Wychodząc teraz z tego zaplecza technicznego, chciałbym Cię zapytać o kampanię, która w ostatnim czasie zrobiła na tobie wrażenie. Kto dobrze skorzystał z tych wszystkich narzędzi oferowanych przez Zrzutka.pl? 

 

TCH:  Spektakularne zrzutki, to zrzutki ad hoc. Kiedy w Nowej Białej spłonęło czterdzieści domów, pojawiła się potrzeba - ludzie chcieli nieść pomoc. Wyobraźmy sobie, że w takiej sytuacji, ktoś miałby budować stronę do zera. To zabrałoby zbyt dużo czasu. Emocje w ludziach opadłyby, gdybyśmy musieli tworzyć naszą stronę fundraisingową od podstaw. A to emocje są przecież kluczem! Tam, w Nowej Białej, ludzie zebrali ponad milion złotych w dwa tygodnie. Co zagrało? Szybkość reakcji i dostępność narzędzia, które pozwoliło gromadzić pieniądze. 

MCH: Jak wyglądamy jako kraj w porównaniu do Europy Zachodniej. Czy u nas jest jeszcze dużo takich „nieaktywowanych” darczyńców czy też ten tort jest już podzielony między wieloryby i kilka rzutkich start-upów? 

 

TCH: Sam chciałbym poznać odpowiedź na to pytanie. Ciekawi mnie ta kwestia. Nie robiliśmy takich badań. Mogę tylko powiedzieć, jak sytuacja zmienia się, kiedy patrzymy na nią z roku na rok. Wyraźnie widać, że rynek crowdfundingu bardzo dynamicznie w Polsce rośnie. W tym roku pewnie przebijemy sufit dwóch miliardów złotych zebranych tym kanałem. Wydaje mi się, że dużą rolę ogrywają tu młodzi ludzie, którzy teraz zaczynają wspierać organizacje i dla nich prostą drogą jest skorzystanie z narzędzi online, ale fundraising online - moim zdaniem - odbiera też tych darczyńców, którzy wcześniej wspierali organizacje w sposób tradycyjny. Ktoś przestaje robić przelewy, kiedy dotrze do niego NGO, pokazując, że wystarczy to przysłowiowe „kliknięcie”, aby robić dobre rzeczy. 

Blog zdjęcie

 

MCH: Ostatnie pytanie o inspiracje. Jakie treści poleciłbyś ludziom, którzy chcą budować swoje organizacje od podstaw właśnie teraz?

 

TCH: Takiej początkującej organizacji poleciłbym przede wszystkim zapoznanie się z serwisem Ngo.pl. Tam znajdują się na prawdę interesujące materiały, analizy dotyczące też tego, czym ja się zajmuję, czyli crowdfundingu. 

 

MCH: No to jeszcze jakaś twoja ostatnia myśl, puenta tego spotkania to…

 

TCH: Najważniejszy w tym wszystkim, o czym dziś rozmawiamy jest zasięg. Czasem widzę, że organizacja na swojej zrzutce ma raptem kilka zdań tekstu, ale potrafi pracować ze społecznością, docierać do coraz to nowych ludzi. Budując szeroki zasięg, masz gwarantowany efekt. Jeśli nawet nie znasz dobrze swojej grupy docelowej, to docierając szeroko, osiągniesz swój cel. Na końcu o wszystkim decyduje statystyka, ilość osób, które spotkały się z twoim przekazem. Zachęcam wszystkich działających w trzecim sektorze do ciągłego uczenia się komunikacji. 

 

Tomasz ChołastTomasz Chołast